Internet pełen jest niewiedzy
Potrzebuję wiedzy, bardzo dużo wiedzy. Ale… napotkałem pewne przeciwności. Chciałbym podzielić się kikoma wnioskami, a tytuł – mam nadzieję, że wyrażam moje zdumienie. Tak naprawdę nigdy nie sądziłem, że internet jest źródłem tak pustej i nic nie znaczącej wiedzy. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że mówię o czystej wiedzy, samej w sobie. Nie wiadomości o tym, który polityk dzisiaj dostał mandat, czy co się działo w sejmie. Nie mówię również o dużych portalach informacyjnych i serwisach branżowych. Więc o czym mówię?
Mam na myśli wszelką maść stron, która nie należy do grupy „większych portali”, czy „serwisów informacyjnych”. Mówię o społeczeństwie internetu. O ludziach, którzy z niego korzystają. Bo, od pewnego czasu poszukuję ważnych dla mnie informacji. Są to informacje konkretne, szczegółowe. Przeglądam nie tylko wyniki z google, ale również używam wewnętrznych wyszukiwarek, katalogów stron, próbuję iść za ciosem, tzn. jak znajdę coś, co posiada informacje zbliżone do tych, których poszukuję przeglądam wszelkie linki wychodzące, komentarze, wszystko.
Wiedzę w końcu znalazłem. Do informacji dotarłem, dlatego nie twierdzę, że w internecie nie ma prawdziwych i wartościowych informacji. Owszem, są! ale problemem jest masa napływającego braku konkretów, która zalała ogólnoświatową sieć. Od razu napiszę, że informacji poszukiwałem na stronach anglojęzycznych, z google.com/intl/en, dlatego na początku niemoc w znalezieniu danych tłumaczyłem sobie ograniczeniami w znajomości języka. Ale przeszedłem na pol, a było jeszcze gorzej.
W internecie możesz znaleźć blogi bardzo konkretne, precyzyjne, pisane przez prawdziwych pasjonatów – to fakt, bo znalazłem. W internecie możesz znaleźć strony o wysokiej jakości merytorycznej, z wieloma danymi, informacjami wyczerpującymi bardzo szczegółowo temat – to również fakt, bo znalazłem. Ale… zanim do nich dotarłem, przebrnąłem przez stek ogólnych bzdur, na których widok, aż żygać mi się chciało. Zanim do nich dotarłem musiałem przebrnąć przez kilkadziesiąt witryn, które dużo pisały, ale merytoryki nie było żadnej.
Czy to moja wina, że szukać nie potrafię? Czy to ja nie potrafię skonstruować porządnego zapytania dla google? Ale przecież googlas powinien wyrzucać konkretne wyniki, te najwyższej jakości, prawda? Ciężko… ciężko się dostosować, bo im coś staje się popularniejsze, tym bardziej traci na jakości. To niestety smutna prawda.
Mimo wszystko chętnie poznam wasze odczucia odnośnie docierania do interesujących was informacji. Ja czasami godzinami poszukuję i nadal znaleźć nie mogę. Ale w końcu jakoś docieram do najważniejszych rzeczy. Mimo wszystko zmaganie się z google i zapytaniami, które do niego wprowadzam to dla mnie naprawdę potężne wyzwanie. O wpisywaniu ogólnych fraz zapomniałem już dawno temu, teraz coraz gorzej jest z frazami szczegółowymi.
Twierdzenie, że internet pełen jest niewiedzy oczywiście podtrzymuję. Za dużo stron, za dużo artykułów dotyczy ogólników. Za dużo niepotrzebnych informacji, za mało konkretów. Coraz chętniej sięgam po książki. Coraz częściej odwiedzam bibliotekę. Zaczyna to być wygodniejsze. Dla mnie zaczyna być wygodniejsze.
Teraz czas na małą dygresję.
Bo taki stan rzeczy może fundują koledzy pozycjonerzy po fachu, którzy potrzebują stron, których google nie zbanuje, nie wyrzuci z indeksu? Im więcej tego typu stron, tym większy bałagan – ale tworzenie ich jest jak najbardziej zrozumiałem i z pewnością tego nie potępiam. Kwestia tego, czy nie warto by zastanowić się nad nową wyszukiwarką? Bo pomysł jest, opracowany algorytm w 40%. Nie ma osób do współpracy i chętnych do inwestowania. Gdyby, ktoś chciał… zapraszam do kontaktu.
Bo jest jeszcze jedna sprawa. Społeczeństwo. Ludzie, którzy chcą zabłysnąć wyhylają się tak naprawdę z niczym. Kwestia wychowania i przystosowania do życia w społeczeństwie. taki Kowalski myśli, że dużo wie, tworzy stronę, a ja na nią wchodzę, bo uważam, że google wypłuło go w top10, bo zna się na rzeczy. A oglądam stronoę, czytam. Widzę, ma pozycjonera, a wiedzy zero. Nie kliknę Ci w reklamę, bo nie zasłużyłeś.
I tak coraz więcej… coraz wiecej.
Wiem, hiperbolizuję troszkę, ale da się jeszcze wytrzymać. Wrócimy do tego tematu jeszcze ;-)

Widzisz kiedyś jak nie było internetu to wiedzy na temat fotografii szukało sie w książkach po biblotekach , czytelniach — trzeba było włożyc w to wiecej zachodu ale te książki były poddawane pewnej weryfikacji i mozna było wierzyc , że informacje w nich zawarte są prawdziwe . Dziś w internecie mozna znaleźć absolutnie wszystko bo ludzie pisza co im tylko do głowy przyjdzie . Nikt tego nie weryfikuje , nie sprawdza i często mijają się z prawdą . Nie dawno jak zajrzałem na Allegro to omal z krzesła nie spadłem — ” Lustrzankę cyfrową szerkoobrazkową sprzedam ” — z ciekawości zajrzałem co to za lustrzanka — a tam … ” Lubitiel ” — stara lustrzanka analogowa dwuobiektywowa . Ktos kto sie nie zna kupi a później szuka w niej … wyświetlacza albo pyta jakie karty pamieci w niej używać .
teraz trzeba coraz częściej zaglądać do książek, ponieważ tam jest wiedza sprawdzona, naprawdę godna uwagi. w chwili obecnej blogi i fora internetowe teoretycznie przepełnione są wiedzą, informacjami, ale tak naprawdę żadna nie jest sprawdzana, czy faktycznie jest prawdziwa…
to jest moim zdaniem jedna z najgorszych wad internetu – nie istnieją sprawdzone informacje. każdy może pisać co chce i jak chce wprowadzając tym wielu czytelników w błąd.
I dlatego uważam, że internet nie est dla każdego… Przed wszystkim nie jest dla tych, którzy przyjmują bezkrytycznie wszystko co przeczytają. Ale myślę, że będzie coraz lepiej – jesteśmy na razie w okresie, kiedy społeczeństwo dopiero poznaje internet. Dopiero poznajemy jego możliwości i każdy chce go współtworzyć, nawet jeżeli tak naprawdę nie ma nic do przekazania. Z czasem zacznie się to w jakiś sposób racjonalizować, przynajmniej taką mam nadzieję.
mawiają, że nadzieja matką głupich.
co fakt, to fakt, że internet nie jest dla każdego, ale tej „ekspansji” nie sposób jest zaprzestać. ludzie pokochali internet, ale znalezienie w sieci czegokolwiek wartościowego jest trudne. mimo wszystko jeszcze daje się radę.
nie można jednak patrzeć na internet jako na źródło wyłącznego zła, ponieważ jakby nie było daje nam więcej pożytku niż straty – wszystko dobre co się dobrze kończy, czy jakoś tak ;)
Nadzieja matką głupich… hmmm… być może ale uważam, że wszystko jest kwestią zmiany nastawienia przez ludzi. Teraz osób, które zdają sobie sprawę z tego jak efektywnie wykorzystać zasoby internetu jest niewielu (w skali ludzkości oczywiście), ale im bardziej będzie on wchodził w życie codzienne tym lepiej będziemy potrafili z niego korzystać.
Zasoby internetu są wielkie, ale liczy się jeszcze kwestia umiejętności wyszukania danych informacji. Najczęściej odpowiedzi na pytania znajdujemy na przeróżnych tematycznych forach, ale nie każdy o tym wie ;)
Tylko zanim się trafi na takie forum, na którym będzie konkretna i wiarygodna odpowiedź, to trzeba się przekopać przez masę innych, na których nie ma nic…
Co do wiarygodności. Dla dużej liczby osób źródłem wiedzy ogólnie pojętej jest wikipedia.org. Projekt, który może rozwijać każdy. Niby wpisy były moderowane do tej pory, ale tylko ogólnikowo.
Jak stwierdził pewien nauczyciel od historii – czasem wypisywane są tam kompletne bzdury niezgodne z faktami i wiedzą zawartą w książkach czy zwykłych szkolnych podręcznikach.
Za to wikipedia.org wprowadziła od niedawna system. Artykuły mają być sprawdzane pod względem merytoryki przez „specjalistów”. Więcej do poczytania oczywiście na stronie projektu.
Tak kolego, ale powiedz mi ilu jest chętnych do rozwijania wikipedii. Najczęściej wszyscy wchodzą tam, gdy czegoś potrzebują…
Może to i lepiej… Bo gdyby wszyscy na ‘hura’ lecieli rozwijać wiki to czarno to widzę. To już wolę, żeby się rozwijała powoli, ale jak już ktoś ma coś konkretnego do dodania…