Nauka pozytywnego myślenia
Dziś trochę o pozytywnym myśleniu. Szczególnie w kwestii biznesowej. Zastanawiający jest fakt, dlaczego tak wiele gada się o pozytywnym nastawieniu, odpowiednim myśleniu, optymiźmie, braku negatywnych emocji i przede wszystkim pesymistycznego nastawienia. Ciekawość wywołuje ta paplanina o motywacji i dążeniu do celu – uparcie, ciągle, bez wycofywania się itd. Myślę, że wiecie o co mi chodzi, w końcu mam przyjemność pisać dla inteligentnych ludzi…
Przerobiłem kilka publikacji na temat zasad pozytywnego myślenia, wchodzenia we własna psychikę, budowania świadomości własnej wartości. Niestety, żadna książka nie była tak mądra jak mój umysł. Całe szczęście, że mogę nim kierować. To cudowne zjawisko, którego doświadczyć mogą jedynie ludzie świadomi wartości człowieka. Żadna głupkowata paplanina o geniuszach, o wybitnych nie jest warta uwagi. Najlepij skupić się na sobie i dojść do własnych wniosków.
Inspiracją były oczywiście książki, filmy i obserowanie świata. Może racji jest trochę w tym, że bez książek nie możnaby było dojść do takiego stadium myślenia. Sam z siebie nie mógłbyś zostać nakierowany na odpowiedni tok rozumowania. Książki naukowe dają władzę, władzę wczucia się w czyjeś pojmowanie, rozumienie i czyjś obraz sytuacji. Jeżeli potrafisz, a powinieneś, odczuwać empatię, musisz znać to uczucie – fascynację emocjami, myśleniem i działaniem drugiej osoby. Wiesz co nią kieruje, dlaczego tak robi i co jest czynnikiem, który ją napędza.
Obserwacja osób bogatych, bo temat tekstu dotyczy biznesu, ludzi, którzy osiągneli sukces jest bardzo ważna. Wszelkie naukowe autobiografie, realne sytuacje opisywane w dziennikach – trudno o taką wiedzę, ale gdy się ją zdobędzie, można być pewnym, że osiągnęło sie już to wyższe stadium człowieczeństwa. Rozumienie schematów działania i postępowania zapewnia po prostu sukces – może to brzmi jak jakiś truistyczny tekst, który ma przyciągać uwagę, ale zapewniam, że tak nie jest.
Otwartość twojego umysłu na innych powinna zadziwiać każdego przeciętnego ludzika. Gdy zaczniesz obserować, pozytywne myślenie napłynie samo. Nie ważne, czy będą do sytuacje złe, czy dobre – zawsze będziesz myślał pozytywnie, bo to nie będzie analiza twojego życia, ale teoretycznie obcej ci osoby. To zagwarantuje, że nie będziesz musiał bać się o popełnienie błędów, które i tak popełnisz. Bo to nieuniknione, a im prędzej oswoisz się z tą myślą, będzie ci lżej i łatwiej będziesz dochodził do swojego celu.
Ucząc się obserować i patrzyć nauczysz się myśleć pozytywnie. Zobaczysz, że świat nie jest tak zły jak mogłoby się wydawać, gdy zaczniesz go rozumieć. Musisz poczuć się jak odrębna jednostka nienależąca do tego świata. Jednostka wyjątkowa stojąca ponad gwałtami, bijatykami, stłuczkami samochodowymi i poniżeniami. Mimo to koniecznie zachowaj świadomość tego, że każda z tych sytuacji może ci się zdażyć, ale twoja ludzka inteligencja nie pozwoli na to, aby sytuacja okazała się bez wyjścia!
Za dużo już. Za dużo ci mówię, za dużo… sam dojdź do wniosków i żyj jak chcesz. Ja tylko przedstawiłem prywatny pogląd oparty na doświadczeniu moim i innych.
Nawiasem mówiąc, jeszcze z pół roku i światło ujrzy ciekawy projekt serwisu biznesowego.
Pod warunkiem, że znajdę biznesmenów ;)

Ja od zawsze to wiedziałem. I konsekwentnie wprowadzam w życie już kilka lat.
Przynosi bardzo dobre efekty co dzień, ale nie wykorzystywałem tego jakoś specjalnie w celach „biznesowych”
Powiem tak… Jestem osobą, która zawsze myśli pozytywnie, taki wrodzony niepoprawny optymizm. Z tym się łączy konsekwencja w dążeniu do celu itd. Nigdy w życiu się tego nie uczyłam, nie czytałam książek, nie oglądałam filmów i chyba się nad ty nawet nie zastanawiałam.
Od kilku osób zdarzyło mi się usłyszeć pytania jak to robię i jak to jest możliwe – próbowałam wyjaśnić, wytłumaczyć, przekonać żeby sami do tego doszli. Obawiam się, że żadnej z tych osób na dłuższą metę to nie wyszło. I tak już jakiś czas temu doszłam do pewnego wniosku – do pozytywnego myślenia trzeba mieć predyspozycje. Jak się je ma to samo przyjdzie, bez większego wysiłku.
Jest też taka prosta zasada: przewidując na początku niepowodzenie nic nie da się dokonać.
przewidując na początku niepowiedzenie, można się przed nim zabezpieczać i myśleć bardziej rozważnie ;)
a jeżeli chodzi o pozytywne myślenie, uważam, że nie chodzi tutaj o predyspozycje, w tym momencie przekreślasz osoby, które chcą się uczyć, a średnio im to wychodzi.
Jeżeli naprawdę ktoś będzie tym zainteresowany, z pewnością osiągnie swój cel
Niektórzy mają zakodowaną przesadną ostrożność i brak wiary w siebie. Wtedy nawet najlepsze chęci nie pomogą. Jestem zwolenniczką teorii, że ludzie się nie zmieniają – albo się jest optymistą albo pesymistą.
e, gadanie. wszystko można zmienić i to zakodowanie też się zmienia. Rozmawiasz z żywym przykładem ;)
Hm, może właśnie tak rygorystyczne podejście nie daje Ci szerszego pola widzenia?;> Bo po ostatnim poście widzę, że jest ono bardzo zawężone ;)
Nie mam rygorystycznego podejścia, po prostu wyciągam wnioski z tego co widzę ;) Jesteś pierwszą osobą, która posądza mnie o wąskie pole widzenia szczerze mówiąc ;)
Po prostu odniosłem takie wrażenie… bo widzisz, jeżeli z góry zakładasz, że coś jest niemożliwe ograniczasz się okropnie. Wszystko jest możliwe, kwestia poznania sposobu osiągnięcia danego stanu, sytuacji, czy coś w tym rodzaju.
Pozytywne myślenie jest do nauczenia się – a może troche inaczej, nawyk pozytywnego myślenia da sie wyuczyć – uwierz mi, sprawdzone na kilkunastu osobach ;) a ze społeczeństwa dużo więcej takich przypadków można wyłapać.
Joseph Murphy w książce „Potęga Podświadomości” wyjaśnia, że wszystko co się dzieje z człowiekiem i dookoła niego jest uzależnione wyłącznie od jego umysłu (dokładniej: podświadomości).
Więc popieram admina, wszystko da się osiągnąć, wszystko jest do wyuczenia :)
czytaliśmy tę samą książkę ;)
mi osobiście się nie spodobała i wolę opierać się bardziej na samej psychice i badaniach psychologicznych niż paranormalnych czy psychiatrycznych – nie wiem, nie wgłębiam się ;) ale tak czy inaczej wszystko sprowadza się do jednego – jeżeli czegoś chcemy, możemy to osiągnąć ;)
Wiadomo.
Od chęci się zaczyna. A dojść do czegoś można tylko przez pracę.
Ani bez chęci ani bez pracy nic nie będzie :)
dla myślących pozytywnie http://sztuka-zycia.netbird.pl/