Policyjna kampania szokuje
Na polskich drogach można zauważyć coraz więcej dwuśladowców. Statystycznie liczba zabitych rośnie z roku na rok. Polskie służby są tym przerażone, jak młodzi lekceważą swoje życie. Brawura, brak umiejętności oraz wyobraźni są przeważnie główną przyczyną wypadków na polskich drogach. Policja prowadzi kampanię :
„Użyj wyobraźni”.
Od marca tego roku jest prowadzona kampania o szokujących nazwach. Jedno z nich brzmi: ” Idzie wiosna. Będą warzywa „. Czarno-biały plakat marchewki na motorze i podpis „Idzie wiosna. Będą warzywa” jest bardzo mocny, może nawet lekko przerysowany. Żeby jednak przebić się w dzisiejszych czasach z przekazem, musimy używać takich środków – tłumaczy w rozmowie z reporterem TVN24 Zbigniew Korytnicki z gdańskiej drogówki. Przyznaje, że policja musi podejmować kroki nietypowe, bo skala zagrożenia, które sprawiają szaleńcy na motorach, jest coraz większa.

Policja jest przeciw piratom drogowym, ale czy tylko są nimi motocykliści ? Na drogach poruszają się nie tylko oni, również są to kierowcy samochodów. Często pod wpływem alkoholu. Częste kontrole, zwiększona ilość radarów jednak nie wystarcza by walczyć z głupotą ludzi. Młodzi kierowcy, częściej niż inni, podejmują wysokie ryzyko związane z niebezpiecznymi zachowaniami na drodze. Dlaczego są pozbawieni racjonalnego myślenia ?

Heh, kampania niezła, ale z plakatem mogli się bardziej postarać
Właśnie plakat celny – moim zdaniem.
Ciekawe tylko jakie to da efekty.
Pomysł jest, trzeba przyznać.
Akcja świetna, chociaż uważam, że podtrzymuje nie do końca zdrowy stereotyp: motocyklista = pirat. Motocykliści są w tej chwili spychani na margines, jako największe zagrożenie na drogach.
A swoją drogą – należałoby się zająć kierowcami skuterów, którzy nie potrzebują praktycznie żadnego kursu, żeby poruszać się po każdej drodze…
Według mojej opinii to takie akcje raczej nic nie dają. Młodziaki z bogatych rodzin dostają super hiper szybkie motory od swoich rodziców i później dochodzi do masakrycznych wypadków…
Tak, takie przypadki są niestety coraz częstsze.
Na komunie, osiemnastkę czy inne święto nie dostaje się zegarka czy aparatu. Teraz jest to skuter/quad/motor.
Najgorsze jest to że bogaci rodzice na osiemnastkę swojemu synkowi kupują motor (ścigacza), który ma na „blacie” max 300km/h, a synuś niczym pies spuszczony z łańcucha, wyciska z tej biednej maszyny ile jej fabryka dała, przy prędkości ok. 200 km/h wpada w panikę, jeden zły ruch i ląduje na drzewie, lub z głową wbitą w drzewo :/ Patrząc na to wszystko, aż się niedobrze robi, bo w moim przypadku wolałbym kupić dziecku, średniej klasy auto, niż „Smierc na kółkach” w postaci ścigacza …
Kwestia rozsądku… Po pierwsze tego, który jeździ, a po drugie rodzica. Albo inaczej – stopnia znajomości własnego dziecka. Bo jeżeli wiem, że jutro wsiądzie na tego ścigacza i będzie pajacował na autostradzie to nie kupię. Ale jeżeli mam zaufanie i wiem, że dziecko mam rozsądne, a przy tym mnie stać to co za problem?
Motor jednak od zawsze był kojarzony ze „śmiercią na 2 kółkach”.
Ale czy to motor, czy samochód, czy nawet rower – nieumiejętnie prowadzony może doprowadzić do dużej krzywdy.
Dokładnie ale w rękach nieodpowiedzialnego człowieka to może być śmierć nie tylko dla niego, ale także dla osób postronnych, ile się zdarza wypadków że ktoś z ogromną prędkością wjeżdza w grupę ludzi. Czasami można zobaczyć z jaką predkością jeżdżą motocyklami po mieście, a Policja zamiast ich łapać to zatrzymuje kierowców, którzy nie mają zapiętych pasów…