torrent – wersja elektroniczna
Któż z nas nie zna pojęcia: „torrenty” ? Prawdopodobnie każdemu obiło się ono o uszy. Prawdopodobnie każdy miał kiedykolwiek w życiu do czynienia z torrentami. Torrenty to sposób na wymianę plikami między użytkownikami internetu. Torrenty może publikować każdy, torrenty każdy może pobierać. I nie ma NIC ZŁEGO w torrentach! Pod jednym, istotnym warunkiem…
Otóż plik torrenta musi być po prostu zgodny z prawem. Tj. nie naruszać praw autorskich anii wydawniczych, ani żadnych innych. Niestety w Polsce bardzo często spotykane jest nagminne łamanie prawa przez osoby publikujące torrenty. Niestety sprawdzenie od kogo „wyszedł” dany plik bywa nielada wyzwaniem dla polskich służb mundurowych i czesto kończy się to przysłowiowym fiaskiem.
Torrenty są idealnym sposobem wymiany danych między internautami, jednak przysparzają wielu problemów autorom, dystrybutorom i wszystkim innym postaciom związanym ze światem mediów, filmu, muzyki, prasy, czy gier komputerowych. Torreny to istna zmora dla twórców gier, czy filmów. O ile muzyk, czy artysta pisarz nie robią – przynajmniej z reguły – swojej roboty dla pieniędzy, o tyle filmy, czy gry są typowym produktem komercyjnym, który ma zarabiać. Można powiedzieć, że w dzisiejszym świecie wszystko jest komercyjne, jednak są rzeczy bardziej cenione, oraz rzeczy mniej cenione – mój podział przedstawiłem.

Torrentami interesują się w większości osoby młode, które nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, jakie konsekwencje mogą ich czekać, za tak błache wystepki, których nawet nie są w pełni świadomi. Torrenty udostępniajce pliki są źródłem piractwa – podobnie jak wszelkiego rodzaju fora, czy serwisy tupu warez. W moim mniemaniu, tego rodzaju witryny istnieć nie powinny, a może powinny, ale ich moderacja i przebieranie plików powinno być na znacznie wyższym poziomie.
Identycznie sprawa ma się z polską erotyką. Pełno tego badziewia w sieci, a nikogo nie ma, żeby się tego wyzbyć. Żal ***# śpiska, jak widzi się tych nastolatków wlepionych na lekcjach informatyki w strony pornograficzne. Osobiście mówię stanowcze NIE, dla wszelkiego rodzaju piractwa i krętactwa w sieci, dlatego między innymi publikuję ten wpis. Mimo wszystko poproszony zostałem o zalinkowanie do jednego z „wybitniejszych” jak to nazwał autor serwisów torrentowych, więc i to zrobiłem. Odnalezienie linka w tekście pozostawiam wam, drodzy czytelnicy, a ja udaję się na chwilkę spokoju ;)

Polacy to bardzo zachłanny naród…
Nie dość, że dzięki torrentom „zaoszczędzają” kilka set/tysięcy złotych za gry, filmy czy muzykę to jeszcze znani jesteśmy z tego, że jesteśmy tzw. pijawami. Po ściągnięciu torrenta nie udostępniamy tych danych tylko wyłączamy upload.
Do tego ludzie burzą się, że nie ma porządnych stron z torrentami. A widać jak co „lepszy” serwis upada, bo w dotacjach na utrzymanie serwera jest tylko kilka złotych.
Nie upraszczajmy… przecież to nie jest kwestia tylko Polski. Ściągają i nie udostępniają dalej… hmm… to źle? lepiej rozpowszechniać dalej i szerzyć piractwo?
Ja wiem, że nie tylko Polski… tak jak wg. stereotypu nie tylko Polacy są alkoholikami.
Chodzi mi o to, że nawet w tej branży nie potrafimy pomóc innym tylko korzystamy sami. Taka prawda.
Dokładnie tak, i z takimi „chamami” jesteśmy kojarzeni za granicą, przynajmniej z kim nie uda mi się pogadać mieszkającym gdzieś na zachodzie, to podobna opinia jest wysnuwana…
[...] zainstalować program, taki jak na przykład uTorrent, który po tym, jak ściągnęliśmy dany torrent, pozwala nam na ściągnięcie pliki, który nas bezpośrednio [...]